#StrajkKobiet

Jutro Ogólnopolski Strajk Kobiet. Nie mogę na nim nie być. Bądźcie tam ze mną, gdziekolwiek jesteście.

Od ponad tygodnia chodzę ostro wkurzona na to, co nasz rząd szykuje polskim obywatelom. Bo sprawa nie dotyczy tylko kobiet.
Continue reading

Jak ten czas… biega!

Tak wiem, cholerny truizm się wykluł w tytule, ale nadal nie rozpracowałam jak to się dzieje, że nastaje poniedziałek, idę do pracy, i nagle jest piątek. Mimo, że prowadzę regularne notatki w pamiętniku, codziennie coś skrobię, więc jestem w stanie cofnąć się o te kilka stron i potwierdzić, że tak, wtorek i środa też były.
Continue reading

#my500words, dni 30-31/31

Ostatnie dni wyzwania #my500words przypadały na wyjazd do Warszawy. Targać laptopa, czy nie targać, oto jest pytanie. Przekalkulowałam, że raczej na siedzenie przy laptopie to czasu ani okazji nie będzie, zatem sięgnęłam po jeden z wielu notatników, zapas piśmideł wszelakich mam większy, niż niejeden uczeń gimnazjum – dam radę.
Continue reading

#my500words dzień 27/31. Wrażenia z wyzwania.

Przeglądałam dzisiaj listę inspiracji do tekstów. Parokrotnie. W końcu doszłam do wniosku, że chcę jednak napisać o tym, co wyzwanie #my500words zmieniło we mnie.

Początki były trudne. Continue reading

#my500words dzień 12/31

Na początku go przytłoczyło. Wszystko było zbyt wielkie, zbyt głośne, zbyt szybkie, zbyt kolorowe. Miał wrażenie jakby był karłem, który trafił do świata olbrzymów. Czuł, jakby ktoś, kogo nie jest w stanie ogarnąć wzrokiem położył mu dłoń na głowie i dociskał do chodnika. Gdy patrzył w górę miał wrażenie, że widok robi to samo z jego oczami, wpychając je w głąb czaszki. Continue reading

#my500words dzień 07/31

Dziś ponownie randomowy tekst. Miałam znów zasiąść, z papierosem i whisky, zamiast tego spijam kolejną butelkę wody mineralnej, wsłuchując się w szum wentylatora. Paczka owocowych Lucky Strików się skończyła, napoczęta inna już tak nie smakuje, chyba ten czar się skończył. Continue reading

Nowy rok, nowy Zgrzyt

Długo mnie tutaj nie było. Ostatnimi miesiącami czas płynie zdecydowanie za szybko. Od listopada jestem w rytmie dieta/siłownia/praca, plus kilka wieczorów w tygodniu na warsztaty i inne zobowiązania. Continue reading

Jest pierwszy numer Zgrzytu!

Tydzień z hakiem temu wrzało jak w ulu. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że po kilku godzinach przed kompem miałam zakwasy… w łydkach!

Zgrzyt od początku do końca zrobiliśmy sami – my, grupa z Warsztatów Literackich, pod czujnym okiem Sławomira Płatka (salonliteracki.pl). Continue reading

Zgrzyt

Dawno mnie tu nie było. To znaczy: bywałam, uzupełniałam listę przeczytanych książek, zastanawiałam się co napisać, odechciewało mi się, w końcu obiecałam, że coś napiszę, bo trochę wstyd i hańba, tak bloga zapuszczać. Na usprawiedliwienie napiszę, że akwarele odkurzyłam i koloruję nimi „Inwazję bazgrołów”. Continue reading

Wrażenia po festiwalu

Miasto Słowa się skończyło w niedzielę.
Tego samego dnia byłam na warsztatach poetyckich z Wojtkiem Borosem. Continue reading