Jest pierwszy numer Zgrzytu!

Tydzień z hakiem temu wrzało jak w ulu. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że po kilku godzinach przed kompem miałam zakwasy… w łydkach!

Zgrzyt od początku do końca zrobiliśmy sami – my, grupa z Warsztatów Literackich, pod czujnym okiem Sławomira Płatka (salonliteracki.pl). Grupa zapaleńców, w wieku od gimnazjum po wiek dojrzały, płci obojga. Sławek rzucił propozycję: „A może będziemy wydawać jakąś gazetkę, zina, z Waszymi tekstami”. Ano, czemu nie.
Rodziło się w bólach. Od wyboru nazwy, po ostatnie szlify. Traciliśmy cierpliwość, rwaliśmy wirtualne włosy ze swoich fejsbukowych głów. Sławek łagodził i obiecywał, że jak to przetrwamy, to drugi numer to będzie bułka z masłem; że to jest prawdziwa szkoła przetrwania, tak bez doświadczenia złożyć cały numer, zrobić to, co w typowej redakcji robi sztab ludzi, z których każdy ma swoją działkę i ją ogarnia.

2015-09-10 18.35.54Siódmego września, poniedziałek rano – ZGRZYT, po ostatnich nocnych korektach, trafił do drukarni. Czwartek – Sławek przytargał nakład, który składaliśmy, liczyliśmy, dzieliliśmy. Każdy wziął trochę i niósł tam, gdzie się umówił, że wyłożą – biblioteki, księgarnia w Śródmieściu Gdyni, kawiarnia, Dom Kultury. Plus największa część – do Stacji Kultura. I rezerwa, skitrana w szafce, jakby się  okazało za tydzień, że wszytko zeszło, a ludzie chcą więcej. Myślenie optymistyczne.

Jedenasty września – z pracy lecę, zgrzana jak ruda mysz, do Vademecum i Mikroklimatu. Jest Zgrzyt na mieście, pora do domu, przepuścić atak na Internet. Po drodze wklepuję na grupie redakcyjnej:

UWAGA! UWAGA!

ZGRZYT zdesantowany na terytorium Gdyni!

Powtarzam: ZGRZYTany … na terytorium Gdyni!

Nie kryć się – zgrzytać i czytać!

Powtarzam: ZGRZYT…ać!

Planowany czas pozostały do desantu sieciowego: dwadzieścia sześć i pół minuty!

Powtarzam: dwadzieścia sześć i… ZGRZYT… minuty!

…ZGRZYT… ZGRZYT… komunikatu…

Wrzucam na issuu, jak do druku, pdf w formacie A2. Nie mam siły przerabiać, niech idzie jak jest, niech będzie z przytupem i niestandardowo, w końcu to Zgrzyt!

Udało się!

ZGRZYT online. Bierzcie i zgrzytajcie! 🙂

Mikroklimat na Zgrzyt
Zgrzyt w Mikroklimacie. Fot. Mikroklimat

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *