Proces trwa

W sensie – proces aklimatyzacji.

Nie mam większego problemu z dostosowywaniem się do (ciągle) nowych warunków.

Od 4 września pracuję na kontrakcie. Przeszłam dość płynnie i szybko z agencji pracy, w międzyczasie zakosztowałam również zmiany w fabryce słodyczy –  na szczęście tylko raz, bo było to jedno z niewielu nieciekawych, choć pouczających doświadczeń. Na szczęście zaraz następnego dnia wróciłam do drukarni, gdzie teraz pracuję w logistyce.

Praca fizyczna, mimo czasami wielkiego zabiegania odpowiada mi bardziej niż siedzenie za biurkiem. Tutaj widać efekty, jakie się osiąga, od razu – nie trzeba czekać do kwartalnego zestawienia, w którym widać, co dział wypracował, przeglądać, czy się słupki zgadzają itp. Gdzieś w okolicach południa z reguły osiągam ustawione na fitbandzie 12k kroków więc tak, jest intensywnie. Siłownia już zbędna.

Powoli realizuję swoje plany. Kot ubezpieczony (koszty opieki weterynaryjnej są kosmiczne), wkrótce składam wniosek o „provisional driving licence” i zaczynam jeździć, paszport nowy muszę wyrobić – co oznacza wycieczkę do Manchesteru. Chcę też zacząć znowu biegać i udzielać się społecznie, ale daję sobie czas, żeby spokojnie te wszystkie elementy złożyć do kupy i zgrać.

Przez #deportacjaplus ucierpiało moje czytelnictwo – na dzisiaj mam przeczytane 13(!) książek. Nie dobiję do wyników z lat poprzednich, ale jak to mówią – coś za coś. Dwie przeprowadzki i setki przejechanych (w celu osiedlenia się) kilometrów, jak na osobę która wcześniej mieszkała tylko w czterech lokalizacjach w promieniu ok. 20 km, to sporo. Na szczęście książki przyjechały ze mną (ostatnia partia wkrótce będzie nadana z Polski), więc mam materiał do nadrabiania. Po przeczytaniu większość trafi do lokalnej biblioteki, tak sobie to wymyśliłam, jak pakowałam w kartony.

No i to tyle wiadomości. Siedzę właśnie na łóżku, kot chrapie mi w nogach, laptop na kolanach, na podorędziu kubek z wczoraj odkrytym Horlicksem. Coś pooglądam, poczytam, pójdę spać. Nie, nie siedzę wieczorami w pubach, sącząc Guinnessa. Jeszcze nie. 🙂

Chociaż całość przedstawia się dość spokojnie, może i nudno – bardzo sobie cenię ten stan. Zwyczajnie mi tu dobrze.

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *