Spotkania z naturą

No więc tak: do pająków w pokoju (póki są w rozsądnej odległości ode mnie) się już przyzwyczaiłam. Leżę na łóżku, Pawełek zapierdziela po ścianie metr dalej – spoko, cześć Pawełek, co słychać, jak tam polowania na muchy, kiedy przyjeżdża teściowa, gdzieś na urlop w tym roku, czy znowu remont robisz? Żyjemy sobie w jako takiej symbiozie, nikt się nikomu nie wpierdziela w strefę osobistą i nie grzebie w szufladach.
Continue reading

1,2,3… próba mikrofonu

Dzień dobry, z Największej Na Świecie Brytanii.

Do pisania zabieram się jak pies do jeża, mea culpa. Był pomysł na wpis instruktażowy, jak się własnoręcznie deportować, prawdopodobnie powstanie.

A więc, proszę Państwa, akcja #deportacjaplus przebiegła właściwie. Zaaklimatyzowałam się, załatwiłam formalności, omijając czasami dziwne przeszkody.
Continue reading

Zmiany, zmiany

Zdecydowanie mam problem z regularnym pisaniem bloga. Na szczęście piszę analogowo, więc nie, że zupełnie nic się nie dzieje w te materii.

Druga połowa zeszłego roku przeleciała pod znakiem zmian, zwłaszcza w ostatniej części.

Zdecydowałam, że emigruję.
Continue reading

Emigracja

Starowinka obudziła się. Na zewnątrz jeszcze ciemno; jesień, to i świt później,
a staremu mniej snu potrzeba. O tej porze roku chłód budzi szybciej niż stary budzik po świętej pamięci małżonku, słońce czy kogut u sąsiadów. Pierze w poszwie zebrało się w nogach łóżka, spłynęło w dół, na chude nogi, przez co od zimna panującego w izbie kobietę chroniło tylko kilka warstw kiedyś grubego płótna.
Continue reading