Co z tym pisaniem? Część 3. Metoda Trzech Wiaderek.

Tutaj znajdziesz część 1 i część 2 tekstu „Co z tym pisaniem?“ – zachęcam do przeczytania.

Sam akt pisania bardzo często staje się przytłaczający. A to trudno znaleźć temat, zabrać się za pisanie, jak już napiszemy coś, wydaje się, że jest to kiepskie, potem edytujemy, wygładzamy i jest – tekst, który można opublikować. Czasami droga przez mękę.
Continue reading

#my500words, dni 30-31/31

Ostatnie dni wyzwania #my500words przypadały na wyjazd do Warszawy. Targać laptopa, czy nie targać, oto jest pytanie. Przekalkulowałam, że raczej na siedzenie przy laptopie to czasu ani okazji nie będzie, zatem sięgnęłam po jeden z wielu notatników, zapas piśmideł wszelakich mam większy, niż niejeden uczeń gimnazjum – dam radę.
Continue reading

#my500words dzień 29/31

Urocze popołudnie, musiała przyznać. Jeśli chodzi o pogodę, uściśliła w myślach.
Agnieszka siedziała na ławce, w samym środku parku. Dzień był upalny, ale drzewa idealnie ocieniały alejkę, a chłodny wietrzyk od stawu z wodospadem mile chłodził skórę. Było niewielu spacerowiczów, więc poza dźwiękami płynącej wody, śpiewu ptaków, szumu liści i cichutkiego odgłosu przejeżdżających kilkaset metrów dalej samochodów nie było żadnych, które psułyby to popołudnie. Continue reading

#my500words dzień 28/31

Obudziło go pieczenie skóry, miał wrażenie, że się gotuje. Pieczenie skóry, upał, ból głowy i… tak, chyba całego ciała, jakby miał siłę zebrać myśli i się zastanowić. Usta miał pełne piasku, który wbijał mu się też pod powieki i wdarł pod ubranie. Continue reading

#my500words dzień 27/31. Wrażenia z wyzwania.

Przeglądałam dzisiaj listę inspiracji do tekstów. Parokrotnie. W końcu doszłam do wniosku, że chcę jednak napisać o tym, co wyzwanie #my500words zmieniło we mnie.

Początki były trudne. Continue reading

#my500words dzień 26/31

Biuro rzeczy znalezionych w małym miasteczku. Tak małym, że rynkiem nazywa się tu malutki placyk z kilkoma klombami, na zbiegu trzech ulic, wyłożonych kocimi łbami. Continue reading

#my500words dzień 25/31

Miała go od wczoraj. W sensie – wczoraj przyniosła go do domu, ukradkiem, chowając pod kurtką. Był mały, zwinięty w kłębek i gdy go znalazła, w małej jamie blisko kanału burzowego, cichutko popiskiwał. Gdyby nie to, że padało i w okolicy nikogo nie było, nawet by go nie usłyszała. Continue reading

#my500words dzień 24/31

– Oto Państwa pokój. Życzę przyjemnego pobytu.
Już dwudziesty raz wypowiedział dzisiaj tę kwestię. Liczył i stawiał kreski w notesie. To był trik, którego się chwycił, żeby dotrwać do końca zmiany. Odliczanie godzin nie wchodziło dzisiaj w rachubę – wlokły się niemiłosiernie. Continue reading

#my500words dzień 23/31

23:40. Dwadzieścia minut, żeby coś napisać i zaliczyć dzisiejsze wyzwanie.
Piątek. Dzień wyjątkowo ulewny, od świtu.
(Kot wyjada szypułki od truskawek. Nie wiem czy pogonić, czy niech sobie żre) Continue reading

#my500words dzień 22/31

Dzisiaj rano. Prysznic. Nie chce się, ale trzeba. Puszczam wodę, trzeba poczekać aż poleci ciepła.
Wyciągam z kabiny butelkę po szamponie Familijnym. Tym z zakrętką z dzióbkiem, który się ścina. Oldskul. Continue reading