Wywołana do tablicy

grumpycat pjWczoraj dobra znajoma zapytała, czy mój blog nadal funkcjonuje. Odpowiedziałam, że tak, ale póki co leży trochę odłogiem, bo weny brak.

Praca, praca, praca. Fizyczna, chwilami ciężka. Czasami przychodzę do swojego grajdołka i jak widzę stopień zawalenia robotą, która przyszła nocą, to mi ręce i cycki opadają. Continue reading

Proces trwa

W sensie – proces aklimatyzacji.

Nie mam większego problemu z dostosowywaniem się do (ciągle) nowych warunków.
Continue reading

Spotkania z naturą

No więc tak: do pająków w pokoju (póki są w rozsądnej odległości ode mnie) się już przyzwyczaiłam. Leżę na łóżku, Pawełek zapierdziela po ścianie metr dalej – spoko, cześć Pawełek, co słychać, jak tam polowania na muchy, kiedy przyjeżdża teściowa, gdzieś na urlop w tym roku, czy znowu remont robisz? Żyjemy sobie w jako takiej symbiozie, nikt się nikomu nie wpierdziela w strefę osobistą i nie grzebie w szufladach.
Continue reading

1,2,3… próba mikrofonu

Dzień dobry, z Największej Na Świecie Brytanii.

Do pisania zabieram się jak pies do jeża, mea culpa. Był pomysł na wpis instruktażowy, jak się własnoręcznie deportować, prawdopodobnie powstanie.

A więc, proszę Państwa, akcja #deportacjaplus przebiegła właściwie. Zaaklimatyzowałam się, załatwiłam formalności, omijając czasami dziwne przeszkody.
Continue reading